Friday, August 5, 2011

Drugi dzien...

Piatek, 05.08.2011
Na drugi dzien obudzilam sie juz glodna. Wiec mama szybko wziela mnie do cyca ale jakos nam nie szlo, ciaglam i ciaglam i nic, bylam bardzo zdenerwowana. Mama dostala kapturek zebym mogla ciagnac, ale mleka jakos nie bylo. Dostalam troszke mleczka z kubeczka. 
Po poludniu przyszla jeszcze Monika K. z Janem i Julia i przyniesli mi takze piekny prezencik, piekne ciuszki, biale i rozowe body oraz jeansowe ogrodniczki. W tym samym czasie przyszedl tez Ian z wielkim koszem prezentów od Jolandy, Franka, Odette, Very i Denise. Podczas tych wizyt smacznie sobie spalam.  Przez to ze za duzo mamie bylo tych wizyt i przez caly stres z tym zwiazany miala wysokie cisnienie i nie mogla wyjsc  ze szpitala do domu razem ze mna. Wiec kiedy koledzy z mamy pracy chcieli przyjsc mame odwiedzic mama nie chciala wizyt i odmowila bo nawet pielegniarki w szpitalu powiedzialy ze mama musi odpoczywac, lezec, nie denerwowac sie, nie wysilac na usmiechy i rozmowy, po postu nic nie robic ... i tak tez zrobila.

Sobota, 06.08.2011
 W ten dzien nie bylo wizyt tylko od czasu do czas kilka wiadomosci. Ten dzien spedzilam razem z mama, na przytulaniu sie, uczeniu karmienia, przewijania, przebierania. Mialam tez swoja pierwsza kapiel w kubelku. Bardzo mi sie podobalo, moczylam sie tak w cieplej wodzie z blogim wyrazem twarzy. Dostalam czyste ciuszki i trafilam znowu do ramion mamy. Mama mnie tylko glaskala, calowala i wachala, calkiem wpatrzona we mnie. Taki to mialysmy dzien, uczylysmy sie siebie nawzajem.



No comments:

Post a Comment